"Nie ma juz slonca i deszczu bez Ciebie, czekam tej chwili gdy spotkam Cię w niebie."Rozdział VStała tak dobre pięć minut, do póki nie dotarło do niej, co się stało. Widziała jak każdy, kto mijał tego człowieka, kłaniał mu się. On znowuż wszystkim odwdzięczał się serdecznym uśmiechem. Widać było, że wzbudza szacunek. Jest przecież taki miły. Młody Uchiha chyba coś ma ze swojego brata. Jest równie dobrze wychowany. Usłyszawszy dzwonek, weszła do klasy. Siedział tuż za nią. Czuła jego wzrok na sobie. Było jej z tym dobrze i jednocześnie peszyła się.-Nienawidzę jej.-szepnęła Yamanaka. Karin zerknęła na nią, po czym znalazła przyczynę zgryzot swojej domniemanej przyjaciółki. -Więc nareszcie zróbmy coś z tym. -Nie da rady. Nawet Itachi-sama się wstawia za nią. Dlaczego oni tak do niej lgną? Co ona takiego w sobie, czego nam brakuje? Przecież my jesteśmy już po tym wszystkim. Ona dopiero przed. -I to jest tego wszystkiego przyczyną. -Co? O czym ty gadasz? -No spójrz… Wszyscy są ciekawi tego, czy przypadkiem ona to nie ta, której szukają. Są podekscytowani. Poza tym, trzeba jej przyznać też, że jest bardzo ładna. -Ale nie ładniejsza ode mnie. -Dlatego musimy coś z tym zrobić, jeszcze zanim to przejdzie, nie sądzisz? -Ciężko będzie, ale rzeczywiście. Możemy spróbować. -Karin, Ino, czy ja wam nie przeszkadzam?!- zapytał ich nauczyciel. Dziewczęta natychmiast zaprzestały rozmowy, lecz w ich głowach wciąż siedziała młoda Haruno. „Zobaczymy, czy wyjdzie ci na zdrowie, przybycie tutaj.”- pomyślała blondynka po czym skupiła się na treści lekcji. Kiedy rozległ się dzwonek, wstał i podszedł do niej. Całą lekcję zastanawiał się, co jej powie. -Sakuro, możemy porozmawiać?- zapytał. Odwróciła się w jego stronę, wcześniej biorąc głęboki oddech. -Słucham? -To może pójdźmy w stronę Sali, w której teraz mamy zajęcia. –wyszli. Yamanaka była zła do białości. Jej nigdy nie proponował rozmowy. Nawet na nią nie spojrzał. Nie liczył się zupełnie z jej uczuciami. Co prawda były one skierowane wyłącznie na sławę, jaką by zdobyła gdyby była z Sasuke, ale to też są przecież jakieś uczucia! Każdy mijający ich nie mógł nadziwić się, że ten oto wiecznie izolujący się od wszystkich dziewcząt, idzie teraz z najbardziej interesującą panną w szkole, po korytarzu. -Więc, o czym chciałeś porozmawiać?- zaczęła dość nie śmiało. Nie wiedziała jak ma się zachowywać w jego pobliżu. -Em… słuchaj, chciałem cię przeprosić. Za to, że jestem taki ciekawski. Wiesz, ta ostatnia rozmowa nie należała do najciekawszych, nie sądzisz? -Przecież już mnie przeprosiłeś. -Tak, ale uważam, że stosowniej będzie ci powiedzieć, za co cię przepraszam. -Nic się nie stało. Ja chyba też powinnam przeprosić… Em, eto… mam pytanie. -Tak? -Powiedziałeś komuś, o tym, że gram na skrzypcach? -Nie, dlaczego miałbym to robić? -Chciałam się tylko upewnić. A właśnie, czy twój brat chodzi na oddział muzyczny? -A co, poznałaś go? -Tak, miałam tą przyjemność. Jesteście bardzo do siebie podobni.- zirytowało go to porównanie. Nie uważał swojego brata za kogoś wartego uwagi takiej dziewczyny jak ona. -Wątpię. Ja jestem tym gorszym bratem. Pytałaś, czy chodzi na oddział muzyczny. Tak, owszem. Jest tam uczniem najwyższej klasy. Gra na skrzypcach, tak jak ty. -Czy ty na czymś grasz?- oj. Wyrwało jej się. Kiedy z nim rozmawia przestaje zwracać uwagę na to co mówi. -Ehm. Tak. Ale też wolałbym żeby zostało to między nami. -Dobrze. Więc, czy to już wszystko, co chciałeś mi powiedzieć?- wtedy nadszedł kolega Sasuke, Neji Hyuga. Brat tej cichej dziewczyny z ich klasy. Miał bardzo jasne oczy, ciemne, długie włosy i zniewalający uśmiech. A słał go wszystkim i to nie raz. -Sasuke, słuchaj. Jest sprawa. Potrzebujemy dzisiaj z resztą zerwać się z naszych zajęć z teatru. O cześć Sakura!- uśmiechnął się do niej, wcześniej nie zwracając na nią uwagi. -A czy ty wiesz, że dzięki temu dostanie wam się dwa razy więcej? -Tak, dlatego może pójdziesz z nami do Kakashi-sensei? Przecież on ciebie lubi. Na pewno się zgodzi. -Dobra, jeśli nawet, to co wam tak zależy na tym wolnym czasie? -Jest impreza u Shikamaru. Zaprosił wszystkich więc nie wypadało by się spóźniać. Wiesz, dzisiaj piątek, także w teatrze i tak na próbie nie będzie zbyt wielu uczniów. -Mi nic na ten temat nie wiadomo. -Bo jeszcze nie miał okazji cię zaprosić… o właśnie idzie!- pomachał koledze idącemu z drugiego końca korytarza. Sakura miała wrażenie, że ten chłopak zaraz się przewróci, bo jego oczy wydawały się bardzo zmęczone, a ręce włożone w kieszenie i przygarbiona sylwetka tylko to podkreślały. -Cześć Sasuke, Sakura, Neji… Sasuke, zapraszam cię dzisiaj wieczorem do siebie na imprezę. Oczywiście jak twoja przyjaciółka się zgodzi, to ją też zabierz. Będzie kilka par, więc nie będziecie czuli się osamotnieni.- Sakura cała zbaraniała. -inni? Masz na myśli siebie i Temari? -Miedzy innymi. Neji, weź Hinatę. Niech odejdzie trochę od tych książek. -Postaram się. -Naruto się ucieszy.- zaczęli się śmiać. Jedynie Sakura stała pełna dezorientacji. Naruto podoba się Hinata? Temari jest z Shikamaru, a ją wzięli za pannę Sasuke! To jest jedna wielka gmatwanina. Po chwili wszyscy rozeszli się w swoje strony. Jedynie ta dwójka została tam gdzie stała. -Przepraszam, że nie zareagowałem na pomyłkę Shikamaru, ale nawet jeśli bym to zrobił to i tak on miałby zakodowane we łbie, że jesteśmy razem. -Nie tłumacz mi tego, bo to dla mnie i tak już wystarczająco pogmatwane. – zaśmiała się. Pierwszy raz widział jak się uśmiecha. Była tak piękna gdy to robiła. Zauważyła, ze przygląda się jej ze zdumieniem. -Coś się stało? -Nie, skądże. O, mój brat znów przyszedł do naszego działu. -Skąd wiesz? -Bo widzę stado dziewczyn, które idzie w jednym kierunku, wydając przy tym niezidentyfikowane dźwięki. -Kiedy on tutaj jest, spadasz na dalszy plan, co? -Jest mi z tym wtedy nad wyraz dobrze. Wiesz, mam wrażenie, że on to robi specjalnie, żeby mnie odciążyć. -To miłe z jego strony, nie sądzisz? -Może. Nie wiem, nie znam go dobrze. -Jak to? Przecież to twój brat. -Co nie znaczy, że muszę go znać. Jest strasznie miły i w ogóle, ale nie mogę z nim. -Rozumiem, tzn, nie bo nie mam rodzeństwa, ale… -Dobra, dobra, już się plączesz.- zaczęli się śmiać. -To jak, przyjdziesz na imprezę Shikamaru? -Obawiam się, że nie, bo nie wiem gdzie mieszka. -Mogę cię zaprowadzić do niego. Przyjdę po ciebie i pójdziemy razem. Co ty na to? -A wiesz, gdzie mieszkam? -No tak… Więc jeśli przypadł ci do gustu mój pomysł, to możesz podać mi adres. -Czemu nie? Mieszkam w tej białej willi przy twoim domu. -Żartujesz? Tam? Jak to możliwe, że cię wcześniej nie zauważyłem? -Umiem się maskować.- zaśmiała się.- to o której mam się ciebie spodziewać? -Więc idziesz? -Oczywiście, co będę siedzieć w domu. Czas poznać ludzi. – przyszło jej to z niemałym trudem. Nie lubiła takich spotkań. Po prostu nie umiała się odnaleźć w towarzystwie. Z drugiej strony chciała spędzić z nim trochę czasu. Zdawała sobie sprawę, że jej umysł tego chciał. Nie było sensu się przeciwstawiać samej sobie. Potem miałaby tylko wyrzuty sumienia. -To będę o 18 czekał przed twoją bramą. -Zgoda.
Ann. 4/11/2009 17:17:47 [Powrót] Twoje słowa krytyki :)
|
|||||||||||||