Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział IV

"Nie ma juz slonca i deszczu bez Ciebie, czekam tej chwili gdy spotkam Cię w niebie."

Rozdział IV

Ta rozmowa chodziła za nim aż do chwili, póki nie zmusił się do zaśnięcia w swoim wygodnym łóżku. Gnębiło go to, że tak intensywnie o niej myślał. Nie wiedział, czym jest to spowodowane. W końcu, tyle dziewczyn już przez to wszystko przeprowadził, a mimo to nie zatruwały mu myśli. Ona musiała być inna. Co, jeśli tym razem ktoś nad nim się pomylił? To może mieć katastrofalne skutki. Albo jeszcze inaczej. Co, jeśli ona to ta, której szukają? Czy to możliwe?
Znowu, kiedy zjawiła się w domu, jej rodziców nie było. Powoli zaczynała się zastanawiać, czy tych liścików i pieniędzy ktoś nie podrzuca, a jej rodzice tak naprawdę nie istnieją, lub zostali w Osace. To było całkiem prawdopodobne! A, nie chwila. Spotykała ich na weekend, kiedy wszyscy mieli wolne. Usiadła wygodnie w fotelu patrząc w postawione wcześniej w kąt pokoju skrzypce. Odetchnęła. Zamknęła oczy.
-Dlaczego cię to w ogóle interesuje? Nie możesz mnie traktować jak tej blondyny, co to się rzuca ci na ramię?
-Widzisz to by było niestosowne. Nie zachowujesz się jak ona, dlatego też uważam, że nie zasłużyłaś na takie traktowanie.
Dlaczego ona o nim myślała?! Przecież on jest taki odległy. Taki niezidentyfikowany przez jej rozum, umysł, nią samą. Był przy tym bliżej, niż ktokolwiek inny. Właśnie dlatego… dlatego o tym myślała. Jest w tej szkole zaledwie trzy dni, a już nie może sobie poradzić z jakimś chłopakiem? Inne na pewno by jej zazdrościły. Ona sama nie była w stanie tego zrozumieć. W Osace, prócz tego, że miała weekend-ową rodzinę, była szara. Nikt jej nie dostrzegał, nawet po mimo barwy włosów. Było jej z tym dobrze. Tutaj zaś jest zupełnie inaczej. W dodatku czuje się tak… dziwnie. Nieswojo. Nie mogła sobie dać spokoju z tymi myślami. Poszła wziąć długą kąpiel, żeby potem od razu pójść spać. Gdy leżała tak w tej ciepłej wodzie, zupełnie odeszła jej ochota na sen. Postanowiła, że uda się na spacer. Mieszkała w końcu w luksusowej części tego miasta. Widziała nieopodal skromny park. Nie będzie pewnie dorównywał temu w Osaka, ale lepsze to niż nic.

Księżyc już szczytował na niebie. Późna pora wcale jej nie przeszkadzała. Było ciepło, ale wiał lekki zefirek. Usiadła na jedynej ławce, z której było widać gwiazdy. Inne ławki stały pod drzewami, których korony przysłaniały sklepienie.
-Dlaczego nie dajesz mi spokoju? Dlaczego tak ciężko mi nie myśleć? Po co w ogóle się nad tym zastanawiam? Przeminie jak każdy, kto się do mnie zbliżył…-szeptała. Usłyszała jak ktoś przechodzi blisko niej.
-Sakura? Co ty tu robisz o tej porze? I w dodatku tak roznegliżowana? Dziewczyno, przeziębisz się!- przysiadł się do niej jakiś blondyn. Kojarzyła go, ale nie mogła sobie przypomnieć jego imienia. Popatrzyła się na niego zdezorientowanym wzrokiem.
-A no tak. Możliwe, że mnie nie kojarzysz. Jestem Naruto. Chodzisz ze mną do klasy. Teraz coś ci świta?- uśmiechnął się szeroko. Był taki przyjacielski. Okrył ją swoją bluzą. Dalej patrzyła na niego tymi zdziwionymi oczyma.
-Co jest? Coś ze mną nie tak? Mam jakieś resztki jedzenia na twarzy, czy jak?
-Um. Przepraszam, moje zachowanie jest nieodpowiednie. Dziękuję, za okrycie. Rzeczywiście, ubrałam się za lekko. –wzrok skierowała z powrotem na gwiazdy.
-Gnębi cię coś?- Naruto był strasznie bezpośredni. Miał złote serce.
-Raczej ktoś…
-Co, proszę?
-Nie, nic, nic. Nie słuchaj mnie. Tak tylko gadam sobie. Powiedz, mieszkasz gdzieś w pobliżu?
-Oczywiście. To przecież osiedle zamknięte. Mieszkam w tym domu z wielkim balkonem, widzisz?
-Tak, mimo ciemności, jest w stanie się przez nią przedrzeć. –zaśmiała się.
-Co, nie ładny? Moja mama lubi przesadę… ma chyba jakiś kompleks z dzieciństwa.
-Dlaczego> była biedna?
-Wręcz przeciwnie. Sama nie wie skąd to się jej wzięło. –po chwili ciszy, zaczęli się chichotać. –A ty, gdzie się ulokowałaś?
-W tej willi na końcu alei.
-No, ty to dopiero masz co odkurzać!
-Nie wiem, nie miałam jeszcze okazji. Mamy służbę. Pracują, kiedy nas nie ma w domu.
-Nie boicie się, że coś wam zwiną?
-Nawet jeśli, moim rodzicom nie robi to problemu. Wiesz, mają spore zapasy w bankach.
-Rozumiem. Wiesz, że na tym osiedlu mieszka jeszcze kilkoro ludzi z naszej klasy?
-Tak? Kto?- miała nadzieję, że jego nazwiska nie wymieni. To dziwne, ale rozmawiało się jej Zn im nad wyraz dobrze. Wzbudził w niej poczucie zaufania.
-Hm, pomyślmy. Mieszka tu jeszcze taka cicha dziewczyna… no, a, no tak, Hyuga Hinata. Jeszcze jest ta nieszczęsna Ino, ale mieszka na samym szarym końcu, więc nie spotyka się jej tutaj na co dzień. No i jeszcze mieszka tu mój przyjaciel, Uchiha Sasuke. „ Pięknie.”-pomyślała z nutką ironii.
-Daleko od nas?
-ale co: daleko od nas?
-No czy Uchiha mieszka daleko od nas?
-A on? Nie. Mieszka zaraz przy tobie. To dziwne, że go jeszcze nie spotkałaś.
-W którym domu?
-W tym po lewej.
-W tym ogromnym?!
-Powiedziała ta, co mieszka skromnie.
-Przepraszam.
-Co ty taka ciekawa o niego, co?
-Tak jakoś.
-Pewnie. Już nie jedna tak jakoś się nim interesowała, a potem kosza jedna po drugiej dostawały.- uśmiechnął się.
-Bynajmniej nie interesuje mnie w tym sensie. Możesz mnie odprowadzić? Rodzice zaraz pojawią się w domu. Lepiej żeby mnie tam zastali.-uśmiechnęła się jak najżyczliwiej potrafiła. To zabawne. Wcale nie udawała. Po prostu była sobą. Ten chłopak coś w sobie miał.

Stukała o blat biurka długopisem, wpatrując się w drzwi do Sali. Czekała na nią. Nareszcie rzucił się w jej oczy różowy pukiel włosów. Nie zastanawiając się zbyt długo, podeszła do niego.
-Haruno, jak śmiesz rozmawiać z Sasuke-kun?! Co więcej, obrażasz go! To nie twoja warstwa społeczna, żeby tak się zachowywać!- Sakura nie wiedziała, czy już teraz może się jej roześmiać prosto w twarz, czy stosowniej będzie śmiać się w ukryciu. Zrobiła zdziwioną minę z trudem owy śmiech powstrzymując.
-O co ci dziewczyno chodzi? Kto to jest, ten cały Sasuke, co? Jeżeli rozmawiamy o Uchiha, to z tego co wiem, to mój sąsiad, więc chyba raczej to jest moja warstwa społeczna. Poza tym, nie życzę sobie uwag tego typu z twoich ust. Nie znasz mnie, więc nie oceniaj. Sytuacji zapewne też nie znasz, jaka jest między mną a nim, więc…- tu poczuła jak ktoś obejmuje ją w ramionach. Odwróciła się w stronę, z której owy uścisk pochodził. Zobaczyła, urzekająco podobnego chłopaka do Sasuke, lecz ten miał długie, związane w kucyk włosy. Był jeszcze przystojniejszy od Uchihy.
-Ino, możesz dać jej spokój? Nic ci nie zrobiła. Niestosownym jest się tak zachowywać.
-Prze… prze… przepraszam, Itachi-sama. – nie mogła wydusić z siebie słowa.
-Sakuro, mogę cię prosić na słówko?
-Tak, proszę.

Wyszli na korytarz. Chłopak uśmiechnął się do niej.
-Kim ty jesteś?
-Mów mi Itachi-senpai. Jestem bratem Sasuke.
-Chwila, możesz mi wyjaśnić, co to było, to z Ino?
-Chciałem ci pomóc. Widzę i słyszę jaka jest w stosunku do ciebie. Strasznie zazdrości ci.
-Mi? Czego?
-Sakuro, my wszyscy tutaj, ci zazdrościmy. Kiedyś, w odpowiednim czasie, dowiesz się na pewno, co to takiego jest. Wybacz, jeżeli było ci niezręcznie z powodu mojego objęcia.
-Nic się nie stało.
-Jeśli pozwolisz, będę już szedł na lekcje. Do zobaczenia.-posłał jej życzliwy uśmiech. Nie wiedziała co powiedzieć. Była zszokowana.

Ann. 30/10/2009 16:30:09 [Powrót] Twoje słowa krytyki :)

|| kohitsuji ||
Przeczytała, wszystko przeczytałam, po raz kolejny będzie ciekawie ;D
|| brak www || data: 31/10/2009 12:12:42
87-205-164-69.adsl.inetia.pl || IP: 87.205.164.69
|| Inna ||
Wszyscy czegos jej zazdrosza...ciekawe czego?? ciekawe tez czy spotka sie jeszcze z tym chlopakiem z parku? oaz czy moze kiedys wpadnie na sasuke jak bedzie wychodzila z domu...?
Pozdrawiam i zycze wney;*
|| brak www || data: 30/10/2009 18:21:49
brak hosta || IP: 83.142.201.146